Mapa

Tanie loty do Wietnamu

„Wietnam był fajny, bo zawsze było gdzie pójść” – mówił w filmie Roberta Zemeckisa Forrest Gump. I chociaż Forrest chodził głównie po deszczowych lasach Wietnamu, to miał rację. Na północy zaliczana do najpiękniejszych na świecie zatoka i kulturowe bogactwo Hanoi, na południu leniwa delta Mekongu i pulsujące miasto Ho Chi Minh, pomiędzy nimi piaszczyste plaże, a wszędzie dookoła esencjonalna kuchnia, z której nie da się wyjść głodnym i niezaspokojonym. Tym właśnie Wietnam wabi turystów.

Tego nie można przegapić

Spoglądając na Wietnam od północy od razu stykamy się z jednymi z jego największych turystycznych i przyrodniczych atrakcji. Pierwsze słowo warto zapamiętać szczególnie w kontekście pobytu w niewielkim mieście Sapa, tuż przy granicy z Chinami, które stanowi bramę do sielskich widoków uprawianych w dolinach tarasów ryżowych i etnicznej różnorodności regionu. Widoki wynagradzają tu jednak trud szukania tych mniej wydeptanych ścieżek.

Północ Wietnamu to także rozsławiona Vinh Ha Long, czyli Zatoka Schodzącego Smoka - jedna z najpiękniejszych na świecie. Znajduje się tutaj aż 1969 wysepek, z czego niecała połowa została nazwana. Każda z nich to małe dzieło sztuki, docenione przez wpisanie zatoki na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nad Ha Long łatwo dostać się z oddalonego o sto pięćdziesiąt kilometrów Hanoi.

Mapy przewodników od razu kierują tam każdego do Starej Dzielnicy, gdzie popularne atrakcje i zabytki krzyżują się z wąskimi, tętniącymi życiem od świtu do nocy uliczkami, przy których pełno knajpek z plastikowymi krzesełkami i stolikami wysokimi najwyżej na pół metra. A w powietrzu zapach świeżych owoców i kolendry. Każdy, kto wyobraża sobie Wietnam, widzi go właśnie takim - chociaż po dłuższej chwili ciężko oprzeć się wrażeniu, że  puls miasta bije poza granicami jego starej dzielnicy. Na przykład wokół jeziora Ho Truc Bach, gdzie rzadko zaglądają turyści, a często odpoczywają mieszkańcy Hanoi.

Mniej więcej w połowie drogi między stolicą a Ho Chi Minh znajdują się miasta Hoi An, Hue i Da Nang, czyli wielka trójka środkowego wybrzeża. Z tej trójki najbardziej urokliwe jest to pierwsze - z plątaniną uliczek starego miasta, kilkusetletnimi domami, piaszczystymi plażami nieopodal i „polskimi” śladami w tle. Gdyby nie pewien polski architekt i konserwator zabytków, dzisiejszego Hoi An już by nie było. To on przekonał władze, że starych domów nie można burzyć, tylko trzeba restaurować. Dzisiaj Kazimierz Kwiatkowski - bo tak się nazywał - ma tu swoje popiersie i tablice pamiątkowe.

Z Ho Chi Minh - największego i najzamożniejszego miasta Wietnamu - też wylewa się wielokulturowość, ale rozumiana już bardziej współcześnie. Będąc tu warto odwiedzić na pewno Muzeum Amerykańskich Zbrodni Wojennych, do którego zresztą pewnie i tak wypchną nas przypadkowo spotkani rikszarze, sklepikarze i przewodnicy wycieczek po tunelach Cu Chi.

Oczami mieszkańca

Nie zobaczymy Wietnamu oczami mieszkańca przejeżdżając przez niewielkie fabryki, których pracownicy zostaną nam przedstawieni jako ofiary amerykańskich działań wojennych lub ich potomkowie (zaczyna się od nich spora liczba organizowanych przez lokalne biura wycieczek). Nie znajdziemy go też w opowieściach przewodników o tym, jak walczyli w czasie wojny, bo wiele z tych obrazów zostanie stworzona tylko na nasze potrzeby. Ale taki właśnie Wietnam - jego pozorny chaos, jazgot i zapach - poznamy na pewno z perspektywy siodełka skutera wypożyczonego za kilka dolarów. Albo kiedy będziemy musieli kupić do niego nalewaną do butelki po coca-coli benzynę - nie na stacji, ale w którymś z pobliskich domów.

Jest też inny sposób: podróż „Ekspresem Zjednoczenia”, czyli przemierzającym kraj wzdłuż wybrzeża pociągiem, nad którym unosi się duch „Orient Expressu”. Przejechanie całej trasy zajmuje półtorej doby, ale kilkadziesiąt godzin sam na sam z hodowcą wietnamskich świń, studentem wracającym do domu albo emerytowanym policjantem, zrobi swoje.

Czy wiesz, że…

* język wietnamski nie jest związany z żadnym innym językiem; posiada sześć tonów, co stanowi największą trudność dla uczących się wietnamskiego; znaczenie słowa zmienia akcent, z jakim je wypowiadamy – i tak sylaba „ma” odpowiednio zaakcentowana może oznaczać „ale”, „duch”, „policzek”, „grób”, „koń”, „sadzonka ryżu” lub „mama”

* mimo że Wietnam ma status kraju rozwijającego się to aż 94 procent jego obywateli potrafi czytać i pisać a wskaźnik bezrobocia należy tu do najniższych na świecie i oscyluje wokół 3 procent

* najpopularniejsze nazwisko to Nguyen – nosi je aż 70 procent Wietnamczyków

* szacuje się, że w Ho Chi Minh żyje 10 milionów ludzi, którzy codziennie wyjeżdżają w miasto około 5 milionami motorów i motorowerów

* dzieciom uczącym się w szkołach o przerwach nie przypominają dzwonki, a tradycyjne wietnamskie gongi

Lotnisko

Dwa główne porty lotnicze w Wietnamie to lotnisko Hanoi (HAN) i lotnisko Ho Chi Minh (SGN). 

Zdjęcia: Flickr/goosmurf

Ceny na tej stronie to tylko najniższe, orientacyjne ceny, znalezione w ciągu ostatnich 45 dni.