Zamek Rycerski
Znajdź najlepszy hotel w: Sobków w wybranym terminie, według ceny lub preferencji
Porównaj oferty hotelu Zamek Rycerski pochodzące z setek stron internetowych i zebrane w jednym miejscu
Skorzystaj z oferty z bezpłatnym anulowaniem rezerwacji lub doskonałymi ocenami
Porównaj pokoje i ceny
Porównujemy setki stron, aby znaleźć dla Ciebie najlepszą ofertę

Krótkie informacje
Zameldowanie od: | 15:00 |
|---|---|
Wymeldowanie do: | 11:00 |
Zwierzęta domowe | Zwierzęta domowe są akceptowane za dodatkową opłatą |
Udogodnienia
Więcej na temat: Zamek Rycerski
Zamek Rycerski
Obiekt Zamek Rycerski oferuje restaurację, ogród, prywatną plażę i taras. Odległość ważnych miejsc od obiektu: Jaskinia Raj – 19 km. Obiekt zapewnia bezpłatne Wi-Fi we wszystkich pomieszczeniach. Na terenie obiektu dostępny jest też prywatny parking.
UK
Komentarz: 10 mar 2020
Pobyt: mar 2020
Charming
Komentarz: 7 lip 2024
Pobyt: lip 2024
Bardzo bardzo nie polecam
Minusów-a właściwie przestróg przed tym miejscem jest znacznie więcej.
1. Niech nie zwiodą Was zdjęcia na stronie czy bookingu. Właściciele umieszczają tylko reprezentacyjne pokoje. Szczególnie nie polecam pokoju nr 16 - ma dwa okienka strzelnicze i dwa łózka na wyposażeniu (miały być drewniane, stylizowane, a wyglądają na takie zawinięte ze szpitala psychiatrycznego z jakiegoś horroru; całości dopełnia szary koc na pościeli). Do tego stara mała łazienka-okropność. To „cudo” kosztuje 280 zł za noc. Dramat.
2. 2gi dramat to znak przy wjeździe - „zakaz wstępu telewizji tvn”, który podobno stoi kilkanaście lat. To była w zasadzie pierwsza czerwona lampka po dotarciu na miejsce (druga to pokój).
3. 3ci dramat to brak recepcji - od innego gościa dowiedziałam się, że mam udać się do restauracji…
4. Właściciele furiaci - szczególnie córka. Przekrzykuje podczas rozmowy, nie daje dojść do słowa, nawet matka ją uspokaja. Generalnie poprosiłam o rozmowę, ponieważ rzeczywisty pokój różnił się diametralnie od tego na zdjęciach - okazuje się, że na fotografiach uwieczniono jedynie najlepsze pokoje. Dlatego najpierw zobacz pokój a potem za niego zapłać. Zrobiłam inaczej i miałam problem z odzyskaniem pieniędzy, bo najpierw córeczka wykrzyczała, że to jest zamek (a zamek w ruinie stoi obok…). Potem, że dostałam paragon, więc nie może mi oddać całości kwoty, bo musi odprowadzić podatki (paragonu nie dostałam, jedynie potwierdzenie płatności kartą). Następnie w związku z tym, że weszłam do pokoju (z panią, która mnie do niego zaprowadziła, byłam tam może 2 minuty) córka chciała mnie obciążyć kosztem sprzątania (!). W końcu matka poszła po rozum do głowy i oddała mi gotówkę.
5. Przy stajni stoi malutka klatka z dwiema papugami arami. Co mają ary do zamku (ruin), nie wiem; wiem, że ptaki mieszkają w fatalnych warunkach.
Generalnie to miejsce to jakiś totalny absurd. Ludzie nastawieni na zdarcie kasy z gości (podobno ci nienocujący muszą uiścić opłatę 10 zł za wejście do restauracji…).
Bardzo bardzo nie polecam.
Komentarz: 18 sie 2020
Pobyt: sie 2020
Chyba żadne miejsce wcześniej nie wywołało u mnie takiej mieszanki rozgoryczenia, zawodu i złości.
1. Zacznę od tematu dla mnie najważniejszego, czyli zwierząt. Sześć dzikich ptaktów, w tym sokół, puchacz i kruk, "mieszka" w małej szopie (choć bardziej pasuje do niej nazwa "szopka" - dosłownie i w przenośni) przekornie nazwanej "ostoją ptaków". Szopa, podzielona jest na 5 kawałków, co daje na oko może 2 x 1.5 metra kwadratowego dla każdego ptaka. Ptaki jedyne, co w niej mają, to jeden pionowy pieniek, brudną miskę i brudną wodę. Żadnej gałęzi czy półki - dosłownie nic. Wyjmowane są jedynie na "pokazy", podczas których przywiązywane są na metrowym łańcuchu do pieńków na zewnątrz, gdzie zostają otoczone przez wrzeszczącą i piszczącą gawiedź. Na naszych oczach ptaki próbowały się wyrwać, niestety łańcuch powodował, że trzepotały bezradnie na metr od pieńka. Gdy jeden z ptaków po takich próbah upadał i plątał się we własny łańcuch - nikt nie reagował, bo tzw. "opiekun", czyli właściciel przybytku, był zajęty zupełnie czymś innym. Po "pokazie" ptaki wracają do swoich więzień.
Drugi ptak, który przebywa na terenie zamku, to papuga Ara. Na noc zabierana jest do budynku, natomiast przez cały dzień przebywa na zewnątrz w niewielkiej, zasyfionej klatce, z jedną żerdzią. Podchodzą do niej ludzie dorośli i dzieciaki, robią zdjęcia, wsadzają paluchy przez pręty, zaczepiają, straszą - nikt nie reaguje.
W stajni obok "mieszkają" koty - podobno podrzucane. Ja widziałam dwa małe kociaki i jednego dużego kota, być może ich mamę. W miskach króluje whiskas, a maluch po podaniu saszetki z mokrym jedzeniem rzucił się na nie i zjadł wszystko, jakby nie jadł od dawna. Obydwa maluchy chore na koci katar - jedno kichające, drugie ze stanem zapalnym spojówek. Ten z chorym okiem, śmiały, tarmoszony jest godzinami przez zgraję dzieciaków, wyrywany sobie z rąk - ale nikt nie reaguje, bo po co, to w końcu wyłącznie kolejna "atrakcja".
2. Na wstępie do przybytku czeka nas tablica z napisem "Zakaz wstępu telewizji TVN". Na parkingu po prawej stoi zaparkowany samochód z napisem "Śmierć wrogom ojczyzny", którym właściciel wozi klientów na spływ kajakowy. Kto jest tym wrogiem można się domyślać tym bardziej, że w ogrodzie przygrywa nam Radio Maryja (!).
3. Wbrew temu, co obowiązuje w hotelach - przyszykuj się do zapłacenia za nocleg z góry. Jeśli będziesz szukać miejsca, w którym można się zameldować, to znajduje się ono w restauracji (przecież to oczywiste), jednak informacja o tym nigdzie nie widnieje. Jeśli umówisz się na przyjazd na konkretną godzinę (opcja na Bookingu), to możesz przyjechać godzinę później, bo pokój nie będzie gotowy.
4. Posiadając klucz do pokoju - posiadasz z automatu więcej praw. Przyjechali do nas znajomi, chcąc zjeść z nami w restauracji obiad i ogólnie spędzić miło dzień. Otrzymali informację, że nie wolno im wejść do środka restauracji, a kelnerka podejdzie, gdy będzie miała na to czas i obsłuży gości z imprez oraz zarezerwowanych w pokojach. Gdy chcecie, aby znajomi zjedli obiad, najlepiej będzie udać, że zamawia się dla siebie, oczywiście dzierżąc w ręku klucz. Klucz otwiera możliwości do załatwienia czegokolwiek.
5. Pokój - a właściwie "komnata". Na jej wyposażenie składają się: łóżko, stół, dwa krzesła i dwa wieszaki. Brak jakiejkolwiek półki, szafki, nawet nocnej. W łazience brakuje nawet haczyka na ręcznik, nie wspominając o jakimkolwiek dywaniku, żeby nie wychodzić spod prysznica na zimne kafelki. Jeśli nastawiasz się na wypoczynek i "cichą noc", to także nie tutaj, bo drzwi przepuszczają każdy szept i każdy krok, natomiast robią sporo hałasu podczas zamykania. Takie tam "szczegóły".
6. Śniadanie "rozpoczyna się" o godzinie 9:00. Z czego słowo "rozpoczyna" dotyczy także pań kelnerek, które o 9 zaczynają dopiero przecierać stoły. Na panią kelnerkę przyjdzie czekać do 20 minut, a kolejne 15 na cokolwiek do jedzenia. Generalnie jeżeli jesteś wege, a co gorsza wega, spodziewaj się problemów. Upewniałam się dwa razy mailowo, czy zjemy coś bez mięsa - i dostałam odpowiedź, że kucharz przygotuje coś specjalnie dla nas. Niestety. Na kolację przyszło nam jeść ziemniaki z burakami i surówką. Praca niektórych pań kelnerek także pozostawia wiele do życzenia. Spisanie przez panią zamówionych dań nie gwarantuje, że zamówienie przyjdzie dokładnie takie. Podczas pierwszego śniadania podeszła do nas pani z pytaniem, czy zamawiamy "zestaw standardowy" (cokolwiek). Proponuje nam jajecznicę i parówki. Mówimy, że nie jemy mięsa i poprosimy o jedną jajecznicę dla męża i zestaw jakichś serków, a do tego jedną kawę i jedną herbatę. Po jakimś czasie pani przynosi kawę, pieczywo, jednego pokrojonego pomidora, łyżkę białego sera, dwie łyżki powideł i półmisek wędlin z dwoma plasterkami sera. Zebrawszy zęby z podłogi powiedziałam, że prosiłam o sery, bo nie jemy mięsa. Po chwili konsternacji pani stawia te półmisek na stole i mówi, że nam go zostawi, bo i tak jest w cenie i pójdzie spytać, czy możemy dostać więcej sera. Dalej na spokojnie, choć irytacja rośnie, mówię, żeby zabrała tą wędlinę, bo jej tu nie chcemy. Pani więc zabiera półmisek i znika. Po 10 minutach przychodzi dwie jajecznice (jako że porcja składa się z aż jednego jajka, mąż bierze obie dla siebie) i pyta, czy coś nam podać... Przypominam więc o serach i mojej herbacie. Pani przynosi kilka plasterków sera i odchodzi. Przed 10 dopominam się o herbatę. Dziękuję - postoję.
Komentarz: 27 lut 2021
Pobyt: lip 2020
Znecanie sie nad zwierzetami. Mentalnosc rodem ze sredniowiecza.
Komentarz: 26 lip 2020
Pobyt: lip 2020
średnio
I jest mi strasznie przykro, że po tylu latach goszczenia u nich,mimo prześlicznych okoliczności i obsługi Pań w restauracji nie będziemy tam więcej przyjeżdżać
Bardzo dobra lokalizacja
Sobka 15, 28-305 Sobków, Polska|1,17 km od centrum miasta
Zameldowanie i wymeldowanie
Zameldowanie od:
15:00
Wymeldowanie do:
11:00
Przydatne informacje
Zwierzęta domowe są akceptowane za dodatkową opłatą
Aby dowiedzieć się więcej o dostawianiu dodatkowych łóżek, skontaktuj się z hotelem.
