Mapa

Tanie loty do Batumi

Jeden z pierwszych, polskich girls bandów, Filipinki, w 1964 roku śpiewał tak: „Batumi, ech Batumi. Herbaciane pola Batumi. Cykadami dźwięczący świt. Świadkiem był szczęścia chwil" Ku uciesze przyjezdnych z Polski, szlagieru można czasem posłuchać, obok innych światowych evergreenów, w samym sercu gruzińskiego miasta, przy "śpiewających fontannach". Uchodzący dawniej za synonim egzotyki i luksusu kurort nieustannie pięknieje i coraz szerzej otwiera się dla reszty świata, a tradycyjna, gruzińska gościnność łączy się ze szczególną sympatią, jaką miejscowi darzą Polaków.

Tego nie można przegapić

Zachęceni mitem herbacianych pól turyści, muszą udać się do tutejszego ogrodu botanicznego. I to obowiązkowo, bo jest to jeden z największych i najciekawszych takich obiektów na świecie. Założony ponad 100 lat temu, ciągnie się w dół górskiego zbocza do samego brzegu morza. Obejmuje 9 stref roślinnych i można tu obejrzeć ponad 2000 gatunków, w tym wcześniej wspomniane krzewy herbaty. Niektórzy po kryjomu skubią liście, by spróbować prawdziwie gruzińskiego naparu. I choć w Gruzji od lat pije się tańsze chińskie odmiany, podupadłe za czasów ZSRR uprawy, podobnie jak samo miasto, rozrastają się w oczach, z dnia na dzień odzyskując dawny blask.

Na intensywnie remontowanych ulicach stolicy prowincji Adżarii, mieszają się wpływy tureckie, Europejskie i nowoczesny postmodernizm. Można tu zobaczyć turecki meczet z drugiej połowy XIX. wieku. Elementy muzułmańskie są widoczne, nie tyko ze względu na bliskość granicy z Turcją, ale wynikają też z historii: Adżaria aż do 1878 stanowiła część Imperium Osmańskiego. Zabytkowa, mieszkalna część miasta uderza jednak Europejskością. Można tu zobaczyć secesyjne kamienice z końca XIX wieku, wzniesione przez zamożnych inwestorów bogacących się na handlu ropą naftową (między innymi braci Nobel, którzy mają tu dziś swoje muzeum). W centrum miasta, w pobliżu promenady uwagę przyciąga umiejętnie wpleciona, współczesną architektura, której nie powstydził by się nowoczesny kurort w Europie, Ameryce czy na Bliskim Wchodzie.

Zapoczątkowana w 1881 roku nadmorska promenada ciągnie się dziś na odcinku siedmiu kilometrów i czaruje bajkowymi atrakcjami. Jeden po drugim wyrastają tu kasyna i hotele renomowanych sieci. Oczkiem w głowie turystów jest Wieża Czaczy. Codziennie o 19:00 z otaczających zegarową wierzę dystrybutorów leje się czacza, tradycyjny gruziński trunek. Miejscowi nie dają jednak zapomnieć o swojej unikatowej kulturze, którą najlepiej odzwierciedla gruziński język. Z promenady widoczna jest więc też inna wieża, futurystyczna "Wieża Alfabetu". W kształtem przypominającą spiralę DNA, stalową konstrukcję wkomponowano 33 litery gruzińskiego alfabetu, przypominając turystom, że ten niewielki naród może poszczyć się własnym, niepodobnym do żadnego innego, pismem. Na szczycie 130-metrowej wierzy mieści się studio telewizyjne i obracająca się restauracja. 

Okiem mieszkańca

Ci których nie interesuje blichtr nadmorskiego kurortu mogą zaszyć się w nieco odsuniętych od promenady dzielnicach mieszkalnych. Życie jest tu nieco mniej kolorowe i dostatnie niż w centrum, toczy się natomiast zgodnie ze starymi, adżarskimi tradycjami. Można je podejrzeć zasiadając w jednej z dobrze ukrytych lokalnych knajpek, w których spotykają się miejscowi. Zamiast wywieszonego w gablotce wielojęzycznego menu, na ścianie przy wejściu namalowane jest serwowane w danym dniu danie. Często jest to znany na całym świecie, gruziński placek z serem, chaczapuri (chaczo - twaróg, puri-chleb). W Adżarii jednak robi się go nieco inaczej niż w innych częściach kraju. Ma on wydłużony, "łódeczkowaty" kształt, a do zapieczonego w środku sera wbija się surowe jajko. Ale chaczapuri bywa tylko skromnym dodatkiem na tutejszych, suto zastawionych stołach. Najczęściej znajdziemy na nich niezliczone odmiany serów, warzywa, fasolę i kurczaka z orzechami, zawijane w liście winogron gołąbki i aromatycznie doprawione mielone mięso podawane w formie pływających w bulionie pierożków. To wszystko obficie zakrapiane jest wyśmienitym, gruzińskim winem, które tutaj podaje się w dzbankach, oraz oczywiście czaczą. Biesiada jest nieodłącznym elementem życia mieszkańców Adżarii i przybiera tu formę prawdziwej sztuki. Wszyscy jej członkowie bawią się razem, wspólnie wznosząc toasty pod okiem tamady, swego rodzaju mistrza ceremonii. To tamada wskazuje kiedy napełnić kieliszki i wznieść kolejny toast. Tamadzie się nie odmawia, ale nie wychodzi się też przed szereg. To on decyduje kiedy i w jakim stanie goście zakończą spotkanie.

Czy wiesz, że? 

* na terenie ogrodu botanicznego w Batumi rośnie 2037 gatunków roślin z czego zaledwie 104 to gatunki rodzime

* w Batumi jest ulica Marii i Lecha Kaczyńskich, (druga ulica o tej nazwie znajduje się w Tbilisi). Gruzini wyrazili w ten sposób wdzięczność za zaangażowanie polskiego prezydenta w czasie konfliktu w Abchazji i Południowej Osetii

* wbite do serowego nadzienia chaczapuri surowe jajko symbolizuje słońce

* budynek Uniwersytetu Technologicznego w Batumi ma 35 pięter i 188 metrów wysokości. Na jego szczycie znajduje się diabelski młyn z ośmioma gondolkami

Lotnisko

Trzecie co do wielkości lotnisko w Gruzji oddalone jest dwa kilometry na południe od Batumi. Nowy terminal otwarto w 2007 roku. Na mocy umowy gruzińsko-tureckiej lotnisko funkcjonuje na użytek obu krajów. Obsługuje około 600 tys. pasażerów rocznie, a ich liczba nieustannie wzrasta. 

Tanie loty do Batumi z...

 Oszczędzaj! Elastyczność miejsca docelowego?

Ceny na tej stronie to tylko najniższe, orientacyjne ceny, znalezione w ciągu ostatnich 15 dni.